Dlaczego robimy to za darmo
W klasie jest dwudziestu kilku uczniów i 45 minut. Nauczyciel prowadzi lekcję dla wszystkich i nie ma kiedy usiąść z jednym dzieckiem, które w październiku zgubiło się przy ułamkach, a w listopadzie nie rozumie już niczego, co na ułamkach stoi. Nikt tu nie zawinił, tak po prostu wygląda lekcja dla całej klasy.
My uczymy jeden na jeden. Przez 40 minut korepetytor ma przed sobą jednego ucznia i widzi, w którym miejscu ten uczeń się zatrzymał. Kiedy zaległość dotyczy jednego albo dwóch tematów, kilka takich lekcji często wystarcza, żeby dziecko znowu nadążało w klasie.
Powiem szczerze, po co nam ta akcja. Chcemy pomóc dzieciom, które same by do nas nie trafiły, bo rodziców nie stać na korepetycje. Liczymy też na to, że rodzice i szkoły nas poznają. Po czterech lekcjach nikt nie musi nic kupować, a darmowe lekcje nie zależą od tego, czy rodzina zostanie z nami dłużej.

